.

Rz 2, 11: Albowiem u Boga nie ma względu na osobę.
Rz 3, 23-24: wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie które jest w Chrystusie Jezusie.
Parafia

Na trasie biegnącej z Kozienic do Warki, nad rzeką Radomką , zwaną niegdyś Radomirzą, w otoczeniu dziewiczej przyrody Puszczy Kozienickiej i Puszczy Stromieckiej, leży Głowaczów, miejscowość, której początki sięgają średniowiecza.

 

Roku 1445 in Vigilio Corporis Christi. Przywilej Sędziwoja Głowacza za zezwoleniem Bolesława Xsięcia Mazowieckiego nadający fundację Miastu Głowaczów w dziedzictwie swoim przy Wsi Leżenicach swojej Dziedzicznej położonemu, któremu sądzenie się prawem Chełmińskim dozwala, nadaje Grunta, Łąki, Ogrody, na lat 22 udziela wolności, a po latach 22 opłatę od gruntów oznacza. Dozwala w sadzawce łowienie ryb brodnią, jako też w rzece Radomce od młyna na Rogożku po granicę bobrowską. Nadaje Miastu pastwisko przy sadzawce i młynie, pozwala paszy w lesie i inne udziela upoważnienia. Barcie w lesie Mieszczanom mieć pozwala i od nich opłatę naznacza. Nadaje miastu trzy jarmarki (na 3-egomaja, na św. Marii Magdaleny, na św. Franciszka) oraz targi sobotnie. (cytat z nieistniejącego dziś przywileju). Założycielem miasta w 1445r. był Sedziwoj Leżeński herbu Nałęcz zwany po ojcu Głowaczem. Jego dziadek Jan wg legendy był jednym z dwóch synów króla Kazimierza Wielkiego z Esterką, oddanym wraz z Niemierzą w opiekę Abrahamowi z Nowego Dworu z rodu Głowaczów. Ojciec Sędziwoja - Jan z Leżenic był wojewodą mazowieckim, a w roku 1436 był jednym z tych, którzy podpisywali pokój z Krzyżakami w Brześciu Kujawskim. Sędziwoj zaś był chorążym sandomierskim, a później piastował wiele różnych stanowisk w tym był: starostą lubelskim 1457r. ,podkomorzym sandomierskim 1458r., starostą inowłodzkim, otrzymał w zastaw Lubochnię w 1458r.,później był wojewodą sieradzkim 1461r., rycerzem Wielkiego Księcia Litewskiego Witolda Kiejstutowicza, walczył z Krzyżakami i pod Chojnicami w 1454r. popadł w niewolę. W roku 1466 wysłany był od króla Kazimierza IV na synod do Łęczycy z żądaniem posiłków na wojnę pruską. Zmarł w tym samym roku na zarazę przebywając w Toruniu podczas rokowań pokojowych z Krzyżakami.

Faktem zasługującym na odnotowanie jest pobyt w Głowaczowie króla Stefana Batorego w 1576r., który jechał do Radomia potwierdzić przywileje dla szlachty. Ludność w tym czasie zajmowała się głównie uprawą roli, łowieniem ryb, rzemiosłem i handlem. Mieszczanie mogli darować, zamieniać, sprzedawać swą ziemię, szynkować i sprzedawać sól, ponadto zobowiązani byli do warzenia piwa z dworskiego zboża. Oblata tego przywileju nastąpiła w aktach wareckich w 1617r. i w Chełmie. O zamku w Leżenicach, gdzie mieszkali dziedzice Leżeńscy, wiadomo niewiele. Istniał na pewno już w XIV w. został jednak zniszczony, podobnie jak miasto, przez Szwedów. Dziś można jeszcze dostrzec zarysowane wzgórze zamkowe z otaczającą je fosą. Jędrzej Święcicki w "Najstarszym opisie Mazowsza" z 1634r. pisał: "Nad Radomką, na samej granicy Polski leży Głowaczew sławny ze względu na pamięć jego założyciela Głowacza Leżeńskiego, który jako dzielny wódz w czasie wojny towarzyszył Witoldowi podczas wyprawy azjatyckiej. Jego miejsce urodzenia tj. sam zamek leżenicki stał do niedawna. Te miejscowości okryły się wtórną chwała dzięki Ma[ ] Leżeńskiemu rozsławionemu szeroko z powodu zamożności i szlachetnego charakteru. On to dopełniwszy ślubu zgodnie ze zwyczajem przy samym grobie Chrystusa Odkupiciela w Jerozolimie podczas drogi powrotnej do Włoch, wyniszczony mdłościami zbyt długiej żeglugi, zmarł niedaleko Zakyntu". W Głowaczowie istniał również znany na całą okolicę młyn wodny. Jego początki sięgają podobno już XVI w. Znajdował się nad Radomką i nazywany był Płatkiem od nazwiska Stanisława Płatkiewicza, który go wybudował. Jego póżniejsza nazwa Trawka, jak twierdzi ks. Jan Wiśniewski w swej monografii "Dekanat Kozienicki" , wzięła się od obszernych łąk otaczających takowy. Wiąże się z nim legenda, którą dziś już dawno zapomniano.

Pewnego razu młynarz pokłócił się z chłopem i nie chciał przyjąć od niego zboża do zmielenia. Ledwie niezadowolony chłop odjechał, gdy młyn nawiedziła plaga szczurów. Daremnie młynarz sprowadzał kilkanaście kotów, zastawiał pułapki. Ludzie przestali oddawać zboże do młyna, gdyż później mąka była przesiąknięta zapachem gryzoni. Upokorzony młynarz ruszył do chłopa przeprosić go i błagać o ratunek. Chłop ledwie podniósł laskę, ledwie trzy razy uderzył we drzwi wypowiadając kilka słów, gdy z młyna całymi rodzinami zaczęły wychodzić gromady szczurów i uciekać na pola i łąki. Od tej pory, jak powiadają, młyn Trawka na zawsze uwolnił się od tych gryzoni, a i młynarz uważał, by z nikim nie kłócić się.

Tyle legendy. Szkoda, że ostatni młyn na Trawce spłonął kilka lat temu. Wielowiekowa historia osadnictwa w Głowaczowie z prawami miejskimi znalazła swoje odzwierciedlenie w założeniu i zabudowie miasta, o czym świadczy zachowany do dziś zabytkowy układ przestrzenny rejonu rynku (posiada on plan regularny-niemal wszystkie ulice są proste i przecinają się pod kątem prostym).

Głowaczów był od chwili założenia miastem prywatnym. W roku 1714 przechodzi, wraz z innymi dobrami, w ręce hrabiów Boskich herbu Jasieńczyk, jako posag Zofii Leżeńskiej, trzeciej żony Feliksa Boskiego, starosty stromieckiego, cześnika czerskiego, dziedzica pobliskiej Lipy. Boscy o miasto nie dbali - jak pisze ks. J. Wiśniewski. Jeszcze gdy Głowaczów znajdował się pod zaborem austriackim (lata 1795-1809) toczyli z miastem proces o propinacje i granice miejskie. O surowych rządach pani Boskiej na początku XIX w., zabraniu przez nią dokumentów i złym obchodzeniu się z ludźmi, wspomina także burmistrz w sprawozdaniu z 1821r. Komisji Woj. Sand. W czasach Królestwa Polskiego Boscy pozywali mieszczan przed Trybunał Cywilny w Radomiu o wycięcie lasu, jak też o ustąpienie z posiadanych gruntów. Mieszczanie nie godzili się z kolei na budowę przez Edmunda Boskiego austerii (zajazdu). Wstrzymali nawet rozpoczętą w 1827r. budowę. Sprawa ciągnęła się przez kilka lat, angażując władze wojewódzkie w Radomiu, a nawet centralne w Warszawie. Mieszczanie uznali, że budując nową gospodę, dziedzic narusza ich własność , za jaką uznają rynek. Korzystając z zamętu wywołanego Powstaniem Listopadowym 1830r. Boski austerię wykończył. Patrząc wstecz należy wspomnieć, że już w XVIII w. istniał w Głowaczowie szpital z dwiema izbami. Wspomina się, że w 1721 r. przebywało tam 3 mężczyzn i 2 kobiety. Funkcjonowała również szkoła parafialna, której rektorem był w tym czasie provisus clericus Lipiński. W XIX w. targi w Głowaczowie nie odbywały się. Były tylko dwa jarmarki na rok: na św. Wawrzyńca i na kwietnią niedzielę . Handlowano na nich butami i trzewikami, garnkami, bydłem rogatym i trzodą. W tym czasie działali w mieście garncarze, szewcy i kołodzieje,. Wcześniej miasto słynęło także z wyrabianego sukna (była tu manufaktura), garbarni skór, kuśnierzy, stelmachów i piwowarów. Opis statystyczny z 1865r. wskazuje, że miasto rozwijało się. Liczba domów osiągnęła 130 (wszystkie drewniane, parterowe), liczba ludności zaś wskazuje na 1091 osób. Miasto zajmowało 32 morgi, łąki i ogrody 180 mórg, grunty orne 750 mórg, lasy 3 morgi. Głównym zajęciem mieszczan było rolnictwo. Mieszkańcy płacili dziedzicowi 87 rubli srebrem, 75 kopiejek czynszu. Główny dochód dawało prawo propinacji (wyrobu i sprzedaży alkoholu), w Głowaczowie należał on do dziedziców. Maurycy Boski dzierżawił je Jankielowi Wajnbergowi za 1000 rubli.

15 lutego 1864r. miała miejsce bitwa pod Głowaczowem we wsi Lipa. Poniósł tam klęskę oddział powstańczy Dzieci Warszawy pod dowództwem por. Pawła Gąsowskiego, co upamiętnia pomnik w Lipie. W 1869 r. Głowaczów przestaje być miastem. Choć powszechnie za powód tego uznaje się represje popowstaniowe to jednak prawdziwym powodem były niewystarczające dochody i brak środków na utrzymywanie magistratu i burmistrza, a także duża liczba podatków i składek jaka wiązała się z przywilejem bycia miastem.

Rodzina Boskich powiązała się w międzyczasie z rodem Ostrorogów herbu Nałęcz, przez małżeństwo Emilii Boskiej z hrabią Edmundem Ostrorogiem. Stali się więc współdziedzicami Głowaczowa i Leżenic.

Opis statystyczny z 1921 roku podaje, że liczba ludności wzrosła do 2271 osób. We wrześniu 1939r. toczyły się tu zacięte walki oddziałów osłaniających wycofującą się za Wisłę Armię Prusy . W czasie okupacji ludność została wysiedlona , a miejscowość zupełnie zniszczona. W trakcie wojny zginęło 2236 mieszkańców gminy, w tym 54 Polaków zostało spalonych w stodole w pobliskiej Cecylówce Głowaczowskiej.

Na początku XX w. Prowadzone były wykopaliska archeologiczne m.in. Na Trawce koło młyna, gdzie odnaleziono pozostałości po pogańskim cmentarzysku grobów kloszowych (kultura przeworska) z I i II wieku przed Chrystusem. Oprócz tego, stanowiska archeologiczne znajdowały się na Podmieściu i kilka na Rogożku. Urny, narzędzia krzemienne oraz ceramika neolityczna znajdowały się w zbiorach Hrabiów Ożarowskich w pałacu w Brzózie.

Dziś Głowaczów to gmina o charakterze rolniczym, niezwykle atrakcyjnie położona nad rzeką Radomką, otoczona dwoma kompleksami leśnymi: Puszczą Kozienicką i Puszczą Stromiecką. Liczba mieszkańców gminy to ok. 8 tys. osób. Funkcjonują 3 ośrodki zdrowia, 7 szkół podstawowych, 2 gimnazja i 2 przedszkola, 3 parafie Rzymskokatolickie ( Brzóza, Cecylówka, Głowaczów) oraz Polskokatolicka w Studziankach Pancernych. Warto przypomnieć także legendę o Głowaczowie, która dziś w ogóle nie jest znana.. Oto ona:

W 1813r. pewien oficer piechoty Księstwa Warszawskiego z korpusem polskim i francuskim stał załogąw Gdańsku. Oficer zatrzymał się w klasztorze w Oliwie i tam w bibliotece natrafił na pisaną kronikę polską. Wyczytał w niej, że Lech miał ministra /inaczej wtedy nazywał się ten urząd/ Głowacza, który w południowej Polsce, nad rzeką Radomką założył osadę, nazwał ją od swego nazwiska i wielkie skarby zakopał. Po zakończeniu działań zbrojnych ów oficer zapragnął zostać burmistrzem Głowaczowa. Tak też się stało. Rozpoczął więc poszukiwania, a ponieważ wyszło rozporządzenia o naprawie dróg, więc wykorzystał przysłane mu maszyny do kopania skarbu. Doniesiono o tym wyższym władzom i oficer został zdymisjonowany nic nie znalazłszy.

Przez długie lata Głowaczów był ośrodkiem garncarstwa ludowego (rodzina Oficjalskich) wytwarzającego głównie siwaki, co było związane z występującymi w tym rejonie złożami glin.

1 września 2005r. przeżywaliśmy uroczystość mazowieckiej inauguracji nowego roku szkolnego, która miała miejsce w Głowaczowie. Gmina zyskała bowiem nowy obiekt w postaci nowoczesnego budynku gimnazjum i hali sportowej . Całość poświęcił ksiądz biskup dr Zygmunt Zimowski przy współudziale ks. Kan. Franciszka Jakubiaka dziekana dekanatu, oraz licznie zaproszonych gości.

 

opr: ks. Grzegorz Kalbarczyk

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Joomla templates by a4joomla